Akademia Myszki Miki
Strona główna
Poradnik · Rozwój

Zajęcia dodatkowe w żłobku i przedszkolu - które mają sens u malucha

Zespół Akademii Myszki Miki7 min czytania

Lista zajęć w ofercie robi wrażenie, ale sama w sobie nic nie mówi. Ten tekst jest o tym, co poszczególne formy dają małemu dziecku, gdzie przebiega granica między bogatym programem a przeładowanym dniem i o co zapytać, porównując placówki.

Lista zajęć dodatkowych to jedna z pierwszych rzeczy, na które rodzic patrzy, porównując dwie placówki. Rozumiemy, dlaczego - wygląda konkretnie i łatwo ją zestawić w tabelce. Kłopot w tym, że długość listy mówi zaskakująco mało. Ważniejsze jest, co pojedyncze zajęcia dają trzylatkowi, ile ich jest w tygodniu i czy naprawdę się odbywają.

Ten tekst jest o tym, jak czytać takie listy - także naszą.

Po co maluchowi rytmika, ruch i wyciszenie

U dwu- i trzylatka żadne zajęcia nie są nauką w szkolnym sensie. Nikt nie ćwiczy „umiejętności muzycznych” i nie przygotowuje dziecka do występu. Wszystko, co robimy, ma jeden wspólny cel: dać dziecku okazję, żeby czegoś spróbowało w bezpiecznych warunkach. Reszta dzieje się sama.

Rytmika i zajęcia muzyczne to przede wszystkim praca nad słuchem i nad ciałem naraz. Dziecko, które klaszcze w rytm, uczy się przewidywać - a przewidywanie to fundament, na którym potem stoi liczenie i czytanie. Śpiewanie ćwiczy przy okazji oddech i aparat mowy, a maluch nie ma pojęcia, że cokolwiek ćwiczy.

Ruch, gimnastyka i taniec budują coś, o czym mówi się rzadko: świadomość własnego ciała. Dziecko, które wie, gdzie kończy się jego ręka, sprawniej rysuje, pewniej chodzi po schodach i rzadziej się przewraca. Motoryka duża zawsze idzie przed małą - nie odwrotnie. Zanim maluch narysuje szlaczek, musi umieć utrzymać równowagę na jednej nodze.

Zajęcia plastyczne to nie produkcja obrazków na lodówkę. To mała motoryka, decyzje („jaki kolor?”) i pierwsze doświadczenie, że coś, co wymyśliłem w głowie, może zaistnieć na papierze. Wartość jest w procesie, nie w efekcie - dlatego prosimy rodziców, żeby nie oceniali prac dziecka według tego, czy da się rozpoznać, co przedstawiają.

Zajęcia przyrodniczo-matematyczne brzmią najpoważniej z całej listy, a są najprostsze: przesypywanie, przelewanie, sortowanie, obserwowanie, co pływa, a co tonie. Dziecko w tym wieku uczy się świata rękami. Kiedy pięć lat później siada do zadań z matematyki, korzysta z pojęć, które zbudowało właśnie wtedy.

Angielski u malucha nie jest lekcją. Chodzi o osłuchanie: te same zwroty przy myciu rąk, ta sama piosenka przed obiadem, powtarzalność. Dziecko nie „uczy się słówek”, tylko przyzwyczaja się, że świat mówi na dwa sposoby - a to zdejmuje barierę, którą dorośli noszą całe życie.

Wyciszenie jako zajęcia - joga i bajkoterapia

To pozycja, która najczęściej budzi uśmiech: joga dla trzylatka? Brzmi jak moda. W praktyce jest odwrotnie - to jedne z najbardziej potrzebnych zajęć w całym tygodniu, bo uczą rzeczy, której nie uczy nic innego w planie dnia: jak się zatrzymać.

U małych dzieci joga nie ma nic wspólnego z ćwiczeniami dla dorosłych. To zabawa w zwierzęta - kot, pies, żaba, drzewo - w której przy okazji przychodzi świadomy oddech i chwila bezruchu. Maluch, który potrafi wziąć trzy głębokie oddechy zamiast krzyknąć, ma w ręku narzędzie, z którego będzie korzystał latami.

Bajkoterapia działa podobnie, tylko od strony emocji. Bohater bajki boi się ciemności albo złości na młodsze rodzeństwo - i dziecko nagle widzi, że to, co czuje, ma nazwę i zdarza się też komuś innemu. Dla dwulatka, który nie umie jeszcze powiedzieć „jestem zły”, to ogromna ulga. U nas jogę prowadzimy właśnie z elementami bajkoterapii, bo te dwie rzeczy dobrze się uzupełniają: najpierw opowieść, potem oddech.

Czego szukać w opisie zajęć

Dobry opis mówi, co dziecko będzie robić, a nie co „rozwija”. „Zabawy oddechowe i opowieści o emocjach” to konkret. „Wszechstronny rozwój psychofizyczny” to zdanie, które można wpisać pod dowolną pozycję i nic nie znaczy.

Ile zajęć to za dużo

Powiemy rzecz, która nie jest w naszym interesie: więcej nie znaczy lepiej. Dziecko w wieku żłobkowym i przedszkolnym potrzebuje wolnej zabawy tak samo, jak potrzebuje zorganizowanych zajęć - a może i bardziej. To w wolnej zabawie powstaje pomysł, negocjacja z kolegą i porzucony w połowie plan, który trzeba zmienić.

Plan dnia, w którym maluch jest prowadzony od jednej aktywności do drugiej bez oddechu, wygląda imponująco na kartce i męczy dziecko w praktyce. Sygnały przeciążenia bywają mylące: dziecko nie mówi „mam za dużo zajęć”, tylko robi się marudne po południu, gorzej zasypia i traci apetyt.

Dlatego patrząc na plan placówki, sprawdź nie tylko, co się w nim dzieje, ale też ile miejsca zostaje między jednym a drugim. W naszym ramowym planie dnia zajęcia zajmują konkretne okno przed południem, po którym idziemy na dwór - a nie wypełniają całego dnia. Na dwór wychodzimy codziennie, kiedy tylko pozwala pogoda: na plac zabaw albo na spacer wózkami sześcio- i czteroosobowymi.

Warto też odjąć od rachunku to, co dziecko robi po godzinach. Jeśli maluch ma pięć zajęć w placówce, a po południu jeszcze basen i angielski, to nie jest bogaty program - to grafik dorosłego.

Na co uważać przy dopłatach za zajęcia

Tu zaczyna się część praktyczna, o której rodzice dowiadują się zwykle za późno - w drugim miesiącu, przy pierwszym rachunku.

  • Zapytaj wprost, co jest w czesnym, a co poza nim. Nie „czy są zajęcia dodatkowe”, tylko „które pozycje z tej listy dopłacam osobno i ile to wychodzi miesięcznie”.
  • Sprawdź, czy dopłata jest za miesiąc, czy za zajęcia. To dwie różne kwoty, a w rozmowie brzmią podobnie.
  • Zapytaj o nieobecność. Czy płacisz za zajęcia, na których dziecka nie było, bo chorowało? W placówkach z dopłatami odpowiedź bywa różna.
  • Dopytaj o koszty jednorazowe. Stroje, materiały plastyczne, bilety na wyjścia, opłata za występ albo za zdjęcia z przedstawienia. To zwykle nie są duże kwoty, ale lubią się sumować.
  • Policz sumę, nie pozycje. Placówka z krótszą listą zajęć w cenie bywa tańsza od placówki z dłuższą listą i dopłatami do połowy z nich.

U nas ta rozmowa jest krótka, bo wszystkie zajęcia mieszczą się w czesnym. Angielski, joga z elementami bajkoterapii, taniec z ROAR Dance, zajęcia muzyczne i rytmika, plastyka, zajęcia sportowe i Przedszkoliada, teatr oraz zajęcia przyrodniczo-matematyczne - to nie są opcje do dokupienia, tylko program, który dziecko po prostu ma. Pełne zestawienie opłat znajdziesz w cenniku, a opisy poszczególnych zajęć w sekcji o zajęciach.

Od nas, nieskromnie

Takiego programu zajęć w czesnym trudno szukać w Radomsku - i mówimy to z ręką na sercu. Zachęcamy jednak, żeby to sprawdzić: poproś każdą placówkę, którą odwiedzasz, o pełną listę z zaznaczeniem, co jest w cenie. Porównanie zajmie pięć minut.

Sprzęt, którego nie widać na zdjęciach z zewnątrz

Zajęcia to nie tylko osoba, która je prowadzi. To także to, czym dysponuje. Kilka rzeczy mamy na miejscu i mówimy o nich rzeczowo, bez podbijania.

  • Własne dmuchańce - zamek do skakania stoi u nas, więc nie trzeba go wynajmować na specjalną okazję. Dzieci korzystają z niego zwyczajnie, a nie raz w roku na festynie.
  • Magiczny dywan - interaktywna projekcja na podłodze, przy której ruch łączy się z zabawą. Dla dziecka to gra; dla nas sposób, żeby ruszało się także wtedy, gdy przez trzy dni pada.
  • Tablica interaktywna - zajęcia, na których dziecko dotyka, a nie tylko patrzy. To istotna różnica w tym wieku.
  • Projektor - bajki, przedstawienia i pokazy, także przy okazji zajęć teatralnych.

Sprzęt sam z siebie niczego nie uczy - dopiero to, jak jest używany. Ale gdy porównujesz placówki, warto zapytać, czy coś takiego stoi na miejscu, czy pojawia się na wynajem raz na kwartał, na zdjęcia.

Jak sprawdzić, czy zajęcia naprawdę się odbywają

To pytanie, którego rodzice krępują się zadać, a jest jednym z najważniejszych. Lista na stronie internetowej nikogo do niczego nie zobowiązuje. Oto, jak to zweryfikować bez podejrzliwości.

  1. 1

    Poproś o tygodniowy plan grupy

    Nie ogólną listę zajęć, tylko konkretny plan tygodnia dla grupy, do której trafiłoby Twoje dziecko. Placówka, która ma to poukładane, wyciągnie go od ręki.

  2. 2

    Zapytaj, kto prowadzi

    Czy to opiekunka z grupy, nauczyciel przedmiotu, czy zewnętrzny partner. U nas taniec prowadzi ROAR Dance, sport realizujemy w ramach Przedszkoliady, mowę wspiera logopeda, a w przedszkolu angielskiego uczy nauczyciel języka.

  3. 3

    Zapytaj, co się dzieje, gdy prowadzący zachoruje

    Zajęcia przepadają czy są odrabiane? To pytanie, które najwięcej mówi o tym, jak poważnie placówka traktuje własny plan.

  4. 4

    Zajrzyj na profile placówki

    Zdjęcia z zajęć publikowane regularnie przez cały rok są lepszym dowodem niż jakikolwiek opis. Jeśli ostatnie relacje z rytmiki są sprzed dwóch lat, to też jest odpowiedź.

  5. 5

    Po zapisie po prostu pytaj dziecko

    Trzylatek nie opowie Ci przebiegu zajęć, ale zaśpiewa piosenkę, pokaże pozycję żaby albo powie „good morning” przy śniadaniu. To najlepszy raport, jaki dostaniesz.

Przyjdź i zobacz to na własne oczy

Program zajęć da się opisać, ale nie da się go pokazać na stronie internetowej. Najlepiej przyjechać w środku dnia i zobaczyć salę, sprzęt i dzieci przy pracy - to piętnaście minut, które powie Ci więcej niż każda lista.

Zajrzyj wcześniej na stronę naszego żłobka albo przedszkola, a potem umów się na spokojną wizytę - bez zobowiązań, także z dzieckiem. Zadzwoń pod numer 662 370 830. Jesteśmy przy ulicy Przedborskiej 57 w Radomsku, od poniedziałku do piątku, i pracujemy przez cały rok kalendarzowy - także w wakacje.

Najlepszy pierwszy krok to wizyta

Zapraszamy do placówki - pokażemy sale i plac zabaw oraz przedstawimy przebieg dnia i zasady adaptacji. Chętnie odpowiemy na wszystkie pytania.